życie w zielonej skorupie..

A może by tak zrobić wymianę? Może chcecie dać mi coś w zamian? Trochę smutków, kamyków słów, bibułek wspomnień, kilkanaście uśmiechów na tydzień? Zapraszam...zielonykasztanek@gmail.com
Ostatnie wpisy
  • Aksamitna ciemność.
  • Niezmienna zmienność mnie.
  • Zupełnie jak z moim ...
  • A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • Szymborska [*]
  • Nicest thing...
  • "Zielono mi, bo ty właśnie ...
  • tam za mgłą
  • Sentymentalnie
  • Rusztowanie w głowie. Stawiam.
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 2
zamów newsletter
Blog > Komentarze do wpisu
« Proszę Państwa-jesień!
Kasztanowo : »

Skala szarości codziennej.

Dziś był ten poranek. Ten wymarzony, wyczekiwany, pierwszy. Wsiadłam rano na rower, okręciłam się różowym szalem, założyłam granatowy płaszcz i ruszyłam po razowca na śniadanie. Słońce nieśmiało wyciągało promienne ramiona do ziemi, chłód poranka różowił mi policzki gdy wtem ! poczułam zapach pierwszego dymu z komina. To z tego malutkiego domku, gdzie rosną spóźnione słoneczniki. Ruda przeleciała 3metry przed moim kołem. Wszechogarnia zapach liści. Mam ochotę położyć się na ziemi i wdychać ten zapach. Marzy mi się piękny, gruby brulion. (widziałam nową kolekcję moleskine, ehh..) Zaczynam nowe. Czuję w sobie siłę, pęd do zmian, na lepsze. Pragnienie nowej jakości życia. Wytłumiłam ciemną stronę, łapię wiatr w żagle. Zaczynam doceniać te elementy codzienności, na które spuściłam ostatnio zasłonę obojętności. Blask Tusiakowych włosów pod szczotką(dokładnie  takich samych jak moje), miękkość bluzki zakładanej na nagie ramiona, sprężystość skóry, smak herbaty, napięcie mięśni, zamyślone pojrzenie dziecka za oknem, zapachy, dźwięki, obrazy. Codzienność nigdy jeszcze nie miała dla mnie tylu odcieni.

sobota, 24 września 2011, katesandra
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Dodaj komentarz »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog