życie w zielonej skorupie..

A może by tak zrobić wymianę? Może chcecie dać mi coś w zamian? Trochę smutków, kamyków słów, bibułek wspomnień, kilkanaście uśmiechów na tydzień? Zapraszam...zielonykasztanek@gmail.com
Archiwum
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Styczeń 2008
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Styczeń 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Sierpień 2010
Wrzesień 2010
Październik 2010
Listopad 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Marzec 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011
Styczeń 2012
Luty 2012
Marzec 2012
Kwiecień 2012
Maj 2012
O autorze
  • katesandra
Ostatnie wpisy
  • Aksamitna ciemność.
  • Niezmienna zmienność mnie.
  • Zupełnie jak z moim ...
  • A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • Szymborska [*]
  • Nicest thing...
  • "Zielono mi, bo ty właśnie ...
  • tam za mgłą
  • Sentymentalnie
  • Rusztowanie w głowie. Stawiam.
Zakładki:
Z nimi gotuję
Anna
Studencka
Życie ze smakiem
Zaglądam
Mama księżniczki
Szept
Tagi
  • bliny
  • Chcę
  • dialogi
  • dzieci
  • kobieta
  • Koop
  • lęk
  • łach jeden
  • marzenia
  • marzenie
  • muzyka
  • niebo
  • niedziela
  • pierwsza miłość
  • poranek
  • praca
  • przyjaźń
  • przyjemność
  • rozstanie
  • samotność
  • sen
  • sobota
  • śniadanie
  • Tusia
  • uczciwość
  • Walentynki
  • weekend
  • wieczność
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 2
zamów newsletter

Wpisy z tagiem: dzieci

czwartek, 10 lutego 2011
Dzieci niosą strach.

Każde wzniesienie, wystający korzeń drzewa, pochylona kładka nad wodą, dzieci z sąsiedztwa biegające z wielkimi kijami, wyboje, samochody, choroby..
Wraz z przyjsciem na świat naszych pociech, do codzienności życia wkraczają lęki. Im dziecko jest większe tym większy strach, tym mniej czasu spędza pod naszym całkowitym nadzorem, zaczyna się przedszkole, szkoła, wychodzenie z innymi dziećmi.. gdzieś.
Przyjechałam po Tusiaka, nie dała dotknąć się do dłoni. Czerwona, bolesna wysypka. Kurwię w myślachi podejrzewając różyczkę biegniemy do lekarza. W drodze przypomina mi się, jak kiedyś miałam taka wysypkę, bardzo bolesną. Już, już.. powoli rodzi się we mnie nadzieja. Zaczynam wszystko analizować. Pani doktor potwierdza moje przypuszczenia-alergia! Tusia miała dziś nowe, wydziergane przez moją mamę rękwiczki. Pół godziny wystarczyło by wywołać reakcję alergiczną. Szybka wizyta w aptece, maść na rączki, w głowie plan wymoczenia tych łapek w ciepłych płatkach owsianych a w piersiach olbrzymia ulga.
Dziwne, mama zrobiła mi w zeszłym tygodniu takie same rękawiczki, i nie mam alergii. Może jestem już za mocno posunięta w latach.

Moja wybujała i niedopieszczona ambicja, która jeszcze bardziej się wypaczyła przez przerwanie studiów kwiczy z radosci. Jak tylko pomyślę o tych zarwanych wieczorach, pełnym poświęcenia dążeniu do dopiecia wszystkiego na ostatni guzik.. Ehh.. Tak. Wiem. Jestem chora psychicznie :)

Ale najbardziej podniecająca jest w tym wszystkim magiczna przepustka, dzięki której mam dostęp do strefy zamkniętej, w której na każdym kroku można spotkać seksownych (i mniej seksownych) panów w mundurzach :)))

To teraz już wiecie jak mniej więcej wyobrażam sobie niebo.

Tagi: dzieci lęk niebo praca
18:50, katesandra
Link Dodaj komentarz »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog