życie w zielonej skorupie..

A może by tak zrobić wymianę? Może chcecie dać mi coś w zamian? Trochę smutków, kamyków słów, bibułek wspomnień, kilkanaście uśmiechów na tydzień? Zapraszam...zielonykasztanek@gmail.com
Archiwum
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Styczeń 2008
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Styczeń 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Sierpień 2010
Wrzesień 2010
Październik 2010
Listopad 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Marzec 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011
Styczeń 2012
Luty 2012
Marzec 2012
Kwiecień 2012
Maj 2012
O autorze
  • katesandra
Ostatnie wpisy
  • Aksamitna ciemność.
  • Niezmienna zmienność mnie.
  • Zupełnie jak z moim ...
  • A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • Szymborska [*]
  • Nicest thing...
  • "Zielono mi, bo ty właśnie ...
  • tam za mgłą
  • Sentymentalnie
  • Rusztowanie w głowie. Stawiam.
Zakładki:
Z nimi gotuję
Anna
Studencka
Życie ze smakiem
Zaglądam
Mama księżniczki
Szept
Tagi
  • bliny
  • Chcę
  • dialogi
  • dzieci
  • kobieta
  • Koop
  • lęk
  • łach jeden
  • marzenia
  • marzenie
  • muzyka
  • niebo
  • niedziela
  • pierwsza miłość
  • poranek
  • praca
  • przyjaźń
  • przyjemność
  • rozstanie
  • samotność
  • sen
  • sobota
  • śniadanie
  • Tusia
  • uczciwość
  • Walentynki
  • weekend
  • wieczność
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 2
zamów newsletter

Wpisy z tagiem: marzenia

sobota, 12 lutego 2011
Nie oglądam seriali.

Nie oglądam. Nie lubie tracić czasu. Zbudziłam się i zapragnęłam PRAWDZIWEGO sobotniego poranka, z puszystym chlebem o chrupiacej skórce, z prawdziwym masłem, kawą, i godzinnym wylegiwaniem się przet telewizorem. Zaspana pojechałam do sklepu, kolejka w dziale z wędlinami była przeogromna. Kupiłam, chleb, masło, bryndzę i różnosmakowe dżemy w takich malutkich opakowaniach. Cholera. Zapomniałam o Wysokich Obcasach.. Nic to.
Zerwała mi się kiedyś antena i od tamtej pory mam tylko tvp 1 i 2. Dziś na tvp2 leciała cała bateria seriali, i gdzieś pomiędzy nimi teledysk Kupichy do kolejnego tasiemca. Gdyby nie infantylne określenie "rodzinka" które promuje serial to by mi się nawet to to ustrojstwo podobało. Wiem, WIEM mam spaczony gust. Ale mi nie chodzi o muzyke, tylko raczej o obrazy na tym teledysku. Możecie odpalić bez dźwięku. Prawie się popłakałam. Taaak wieem! WIEM. Powinnam się leczyć, a już przynajmniej powinnam zacząć łykać valium.
Co mam poradzic? Chcę rodziny, chcę weekendowych poranków, chcę niedzielnych spacerów, chcę porannego pieczenia bułek, chcę, chcę, chcę...
Ps. Jeśli KTOKOLWIEK ośmieli się wysłać mi Walentynkę to zabiję. Żywcem poćwiartuję! Na drobne kawałeczki! ZROZUMIANIO?!

Tagi: Chcę marzenia sobota śniadanie weekend
11:24, katesandra
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lutego 2011
Breathe.

Świat mnie oszukuje. Wyszłam dziś na powietrze. Zachłysnęłam się oddechem nieba. Poczułam jak świeżość miażdży mi płuca, boska ambrozja rozsadza żyły nadmiarem tlenu i czystości. Magia unosi się tu w powietrzu. Lekka, ledwo dostrzegalna mgiełka. Nadzieja pomieszana ze strachem i kolejną niewiadomą. Dla mnie Nowy Rok zaczyna się wraz z pierwszym wiosennym podmuchem. Wiem, wiem, że za kilka dni spadnie śnieg, zmrozi moją krew. Znowu poczuję się nabrana. Ale czy to ma znaczenie w poranek taki jak dziś? Gdy chcę uwierzyć w to, że wszystko może się wydarzyć? Czuję się taka lekka, nieznośnie.. Ptaki wyśpiewują swoje przedwczesne hymny. Ach, móc być ptakiem! Przezwyciężyć grawitację, unieść się ponad ociężałe zimą ciało. Popatrzeć na życie z bezkresnej perspektywy duszy.

Chciałabym mieć znowu siedem lat, przejść się w białych ażurowych podkolanówkach po kwietniowej alejce pełnej czerwonych tulipanów, wejść do chłodnej świątyni, poczuć przytłaczającą przewagę murów, usłyszeć dzwony każdą częścią ciała, uwierzyć jeszcze raz w to co dziś jest takie niemożliwe!

Tagi: marzenia
10:04, katesandra
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 grudnia 2010
Dom, domek, domeczek, domuś.

Antyhumor.
Spędziłam tydzień na wsi, w domu rodzinnym. Jestem takim typem człowieka, który uwielbia ludzi, ale gdy jest ich za dużo i są hmm... za bardzo, to doprowadzają mnie do szału i wyzwalają we mnie wszystkie najgorsze instynkty. Z doświadczenia wiem, że chętnie ugoszczę tuzin znajomych przy dwudniowej wizycie, ale trzeciego dnia będę skrajnie arogancka, i jeśli delikwenci nie zorientują się od razu, to po kilku godzinach zostaną wyproszeni. Taka karma. Co robić. Wyobraźcie więc sobie, że wytrzymałam tydzień z piątką innych osób [Małej nie liczę, bo ona jest ze mną.. odkąd jest :) ] Tak się złożyło, że samochód mi się skończył, zatem pomysł pomieszkania "u mamy" wydawał się najsensowniejszym rozwiązaniem. Dziś cały dzień marzyłam o domu. Pewna bloggerka, którą czytam, zadała kiedyś pytanie "kiedy dom staje się domem?". Myślę, że dziś znalazłam odpowiedź. Zawsze twierdziłam, że dom to przede wszystkim ludzie. Że to ja i Tusia. Dalej tak uważam jednak dom to też miejsce. To przestrzeń w której mogę się skryć i poobcować. Z kuchnią, z książką, ze sobą, z przedmiotami, meblami, wspomnieniami. Mój dom stał się dla mnie domem gdy za nim prawdziwie i szczerze zatęskniłam. 
Przez cały dzisiejszy dzień myślałam i marzyłam o swoim domu, o naszym spokoju, bez harmideru i drobnych sprzeczek, które są codziennością w miejscu gdzie mieszka kilka charakterów. Pożyczyłam od mamy samochód na kilka dni i przyjechałam. Jestem. Siedzę w swoim-nieswoim fotelu, czekam na herbatę aż się zaparzy. Dodam miodu i cytryny. Tusiak śpi. Teraz się zarogalikuję i pooddycham moim małym światem. Nie otwieram nikomu drzwi do piątku! Wróciłam do DOMU.
A tak przy okazji. Limit pechów w moim życiu wciąż jest nieokreślony. Dojeżdżając do domu usłyszałam jak pod maską samochodu mojej mamy coś wali niemiłosiernie. Drogą dedukcji doszłam do wniosku, że to coś z układu jezdnego. Mogę czuć się martwa. Mama na 100% mi nie uwierzy, że "czegoś tam nie zrobiłam"... Co prawda święta już niedługo, ale jakby ktoś miał ZUPEŁNIE NIEPOTRZEBNE 4 kółka, to ja poproszę, pod choinkę. Może być nawet maluch. A może ktoś ma pożyczyć samochód na zimę? hę? zgłoszenia i propozycje uprzejmie proszę kierować na adres zielonykasztanek@gmail.com :))))))))

 

Tagi: marzenia
21:22, katesandra
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 listopada 2010
Chcę być sama.

Nikt nie nauczył nas żyć, nie dał nam instrukcji, więc poruszamy sie po omacku, czasem coś interpretujemy według schematu, który wydaje się byę zbieżny z tym co juz kiedyś nas dotknęło. Nie jest to słuszne, ale szkoda czasu na głębszą analize. Czasu nie ma, za szybko się żyje. Bywa że popełniamy te same błędy, że kierujemy sie emocjami, które nie są racjonalne. Ważne jest tylko to, co czujemy my, co buzuje w naszej krwi, naszej skórze. To jest nam najbliższe.

Chciałabym żeby mnie ktoś zrozumiał, ale nie umiem dać do siebie instrukcji, kiedyś próbowałam. Rzucam się w sobie, chcę podpalić świat, zawalić kolejne mosty, gdy czuje się niezrozumiana, wyobcowana, samotna po prostu.
I nie ma nikogo, kto mógłby zamknąć mnie w dłoniach i pozwolić by się wypalił teń pożar, który mnie trawi. Ale czy kiedykolwiek dopuszczę kogoś do siebie? Czy ktoś zdoła przejść przez wartownię? Nikomu nie starczy na to sił.
Jestem skrajna, czasem chcę tylko spokoju. A ktoś puka, puka, wali. Uchylam wtedy drzwi tylko po to by przytrzasnąć mu palce. Wtedy ów ten ucieka, dmuchając na zimne, i ciesząc się, że tylko tak oberwał, że nie wszedł dalej.. A co jest za tymi drzwiami? W ciemności siedzi człowiek, który śni o świetle i jednocześnie boi się, że ta jasność, której od tak dawna nie widział-oślepi go. Woli więc siedzieć w swej ciemni, gdzie wszystko jest znane, porusza się po omacku, ale nie potyka się..

Tagi: marzenia
00:41, katesandra
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 września 2010
Wcale się nie dziwię,...

...że ludzie na jesień wpadają w depresję. Szczególnie, jak w samotości oglądają takie fairy tales jak "tylko mnie kochaj". Nawet mi się zrobiło jakoś smętniej. Znacie mnie już trochę. Muszę opanować swoje zapędy, znów mi się włącza to cholerna potrzeba bycia z kimś. Tak NAPRAWDĘ. Zaczyna się moja rok roczna miłość, jesień. Normalni ludzie mają zwyczaj zakochiwać się na wiosnę. Moja natura woli jesienne wieczory przy winie, gdy zawinięta w koc mogę snuć marzenia. Wiosna mnie przygnębia. Mogłabym żyć w świecie ustawicznej jesieni. Kalosze, granatowy płaszcz.. Ach! Zakochać się na jesień, zanim przyjdzie zima. Żeby tak zdążyć...
Nie, nie, nie, nie.. Jestem szalona. Mam sto spraw na głowie, muszę skupić się na Tusi i na sobie. Z moimi zapędami zakocham się w pierwszym napotkanym mężczyźnie, tylko dlatego, że już jesień. Byle bym tylko nie zakochała się w NIM. Wiem, że on nie jest tego wart.
Kto ze mną idzie na kolacje??

Trallalalla Pozytywny Rojek :))



"Z rozmyślań przy śniadaniu"

Znowu świt
Wyczerpana noc
Oczy gwiazd dawno zamknął wiatr
Przemywając twarz uciszam gwar jeszcze ciepłych snów
Gęsta mgła kryje senny świat
Z nieba spadł anioł z twarzą psa
Stary most stoi tam gdzie stał
Wychodzę z domu i mówię sobie
Że będzie to ostatni dzień kiedy jestem
Pusty szept zalał pusty park
Myslovitz

Tagi: marzenia
00:47, katesandra
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 września 2010
Damyradędamyradędamyradędamyradędamyradędamyradędamyra.......

Damy radę, damy radę, mayradędamyradędamyradędamyrad....
Mój boże, a jak nie dam rady?
Problemy z ręką Tusiaka. Problemy z Nim, tym tamtym jakimś onym.


Nie żałuję
(...)
Że nie dałeś mi szczęścia, pierścionka ani psa.

Nie żałuję.
Że nie dzwonisz po nocach: kochanie, tak to ja.
Nie żałuję.
Że nie załatwisz mi posady sekretarki,
i że nie noszę twojej szarej marynarki.
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz,
to nic, to nic.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochanie,
za to, że jesteś królem karo,
że jesteś zbrodnią mą i karą.

Że w tym kraju przeżyłam tych parę trudnych lat.
Nie żałuję.
Że na koniec się dowiem: ot, tak się toczy świat.
Nie żałuję.
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy,
i że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy.
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni,
nie żal mi, nie żal mi.
słowa: Agnieszka Osiecka, muzyka: Seweryn Krajewski, wyk.: Edyta Geppert

Tagi: marzenia
14:48, katesandra
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 sierpnia 2010
Boże Narodzenie.

Może to dziwny temat jak na środek sierpnia. Anastazja bawiła się dziś pozytywką, która wygrywa kolędę. Wprawiło mnie to w zadumę. Już za chwilę jesień. Moja ulubiona pora roku. Potem spadnie śnieg, wyciągnę pudło z ozdobami na choinkę, które robiłam własnoręcznie. Zrobię małe przyjęcie przedświąteczne, pozapalam świeczki, upiekę jabłka w cieście, o które moi znajomi dopominają się przy każdej okazji. Kto będzie obok mnie? Odpowiedzi same się nasuwają-ci co zawsze. Na nich mogę liczyć. A kto zaśnie przy mnie po tym przyjęciu? Cała ja. Od jutra do środy muszę napisać 30 stron konkretów. Bez pitu pitu. Teraz się rozczulam. Wszystko przez ten dzień, który niedługo nadziejdzie. Moje urodziny. Podsumowanie kolejnego roku. Ale na to mam jueszcze kilkanaście dni. Dobranoc moi mili.

Tagi: marzenia
22:06, katesandra
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010
Cytrynowo...

Pewnie powinnam się jakoś usprawiedliwić.. Ale nie zrobię tego :D Przez ostatnie trzy miesiące, patrząc na mnie z boku, można by rzec że nic nie robiłam. Jednakże jest to wielce błędne stwierdzenie. Spędzałam czas w swojej pracowni umysłowej, przygladałam się czule swojemu życiu, swoim relacjom z Marcysiem, Tusiakiem, dalszą-bliższą rodziną, relacjom z pracą, studiami i domem, który to wymykał się moim dłoniom. Pierwszy raz w życiu czuję, że naprawdę mocno chcę współtworzyć i współistnieć. Tusiak nie poszła do przedszkola bo Pan Wspaniały zabrał w aucie fotelik przez moją pomyłkę. Spędzamy więc razem dzień. Za dobrą chwilę wyruszymy w ten śnieżny krajobraz naszych lasów, w poszukiwaniu kaczek na jeziorze.
Dziś w moim domku pachnie ciastem cytrynowym. Wszystko znalazło już swoje miejsce, czapki i szaliki posłusznie leżą w koszyku nad wieszakiem na płaszcze, gazety zgrabnie spoczywają w pięknym drewnianym gazetowniku(który kupiliśmy na pchlim targu w Łodzi), talerze ułożone obok szklanek w szafkach, książki tylko, w wielkiem nieładzie poupychałam na półkach. W salonie stoi w doniczce drzewko, ozdobione lampeczkami, łańcuchami z papieru kolorowego i krepiny, kwiatami z origami i.. papierkami po czekoladowych cukierkach :) Jestem szczęśliwa, Tusia promienieje... Marcyś stał się dopełnieniem naszej kalekiej dwuosobowej rodziny, i teraz nic nam więcej nie potrzeba.

Tagi: marzenia
11:49, katesandra
Link Komentarze (1) »
wtorek, 01 września 2009
Vitas.

WSPANIAŁY.

Dom mój
jest zbudowany,
ale jestem w nim sam.
Drzwi trzasnęły
za plecami…
Jesienny wiatr
stuka w okno
Znów płacze
nade mną.

Nocą burza,
a rankiem mgła,
Słońce całkiem ostygło.
Dawne bóle
idą jeden za drugim,
Niech idą razem!

Dom mój
jest zbudowany,
ale jestem w nim sam.
Drzwi trzasnęły
za plecami…
Jesienny wiatr
stuka w okno -
Znów płacze
nade mną.

To - przeznaczenie,
a przeznaczenia
nie mogę
O nic prosić…
Wiem tylko,
jak po mnie
Wiatry będą zawodzić

Tagi: marzenia
12:26, katesandra
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
DOM.

Mamy dom. Dom stoi o otoczce parku krajobrazowego, niedaleko jest zbiornik wodny, kajaki, łódki.. Za oknami słychać szczekanie psów, a nie przejeżdzające samochody. Weekend minął beztrosko, poświęciliśmy go na przykręcanie nowych lamp, omawianie tego co jest jeszcze do zrobienia, spacerowanie i gotowanie.
Miłość to przepiękne uczucie. W końcu możemy bez obaw się nim cieszyć. Chce mi się tańczyć i śpiewać. On uczy się rysować, eksperymentuje pastelami które mu dałam. Zmienia barwy mojej twarzy palcami.. Ja ciesze się spokojem i kuchnią, w której mogę gotować. Spędzamy długie minuty w przepełnionej wodą i parą wannie, w towarzystwie świec i słodkiej muzyki. Od życia nie chce już nic więcej prócz tego, byśmy mogli tak trwać.
Tuśka promienieje. Nawet kontakt z M mamy lepszy, bez ciśnień. Odbieramy ją od M a ona jest radosna i usmiechnięta.
Mamy w domu piwniczkę, szykuje się wspaniała jesień bo okoliczne lasy obfitują w grzyby. Będę w końcu mogła robić przetwory, a w grudniu postawimy choinkę i nareszcie, nareszcie, NARESZCIE będziemy mieć prawdziwe święta.
Za tydzień kończę kolejny rok życia, rok pelen nowych doswiadczeń, które zmieniały mnie i kształtowały. Wchodzę w nowy rok, pełen światła i ciszy..

Tagi: marzenia
15:24, katesandra
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
New life

Żyję! :) Serdecznie proszę o wybaczenie, wiem, że to niedobrze tak się zachwowywać, nie zaglądać do przyjaciół, ale proszę o wybaczenie! W świecie rzeczywistym czasu też mi na znajomych brak. Mój świat się przeobraził, jestem szczęśliwa wciąż i dziwnie mi z tym trochę. No bojak to, jak to być może, że ja, wlasnie ja jestem najpiekniejszą i najwspanialszą kobietą na świecie?.. Chyba go kocham, boję się mu to powiedzieć, boję się nie mówić. Mamy dom. Dom nie ma drzwi, nie ma okien. Domem jesteśmy my: Tusia, Marcin i ja. Nie umiem pisać o szczęściu. Bo co w tym ciakawego, że puszczamy razem latawce, jeździmy na ryby albo karmimy sarny świerzą koniczyną? Kogo może interesować to, że lubimy jeździć we trójkę na rowerze i leniuchować na hamaku, objadać się podczas długich kolacji, włoczyć po lesie w poszukiwaniu grzybów? Jeśli miałam bym napisać dziś ksiązkę byłaby koszmarnie nudna.Szczęście jest masło wciągające. Wyszłaby mi kopia takiego "nigdy w życiu" albo czegoś równie banalenego. Jak pisać o uczuciach i relacjach między ludźmi? Jak ubrać w słowa czyjś uśmiech rano? Mętne spojrzenie oczu zblizających się leniwie do moich oczu. Jak mozna komus innemu przekazać uczucie radości którą odczuwam w chwili gdy widzę roześmianą Tusię w jego ramionach, wyciagającą rączki by nas razem objąć, jej cały swiat zamknięty w niewielkich łukach małych ramion. Nasz dom, nasza rodzina.. Wyprowadzamy się niedługo, dzis jedziemy obejrzeć dom, który stanie sie być może naszą przystanią.
Praca moja jest bardzo udana, pomijając tylko fakt, że drobny błąd moze sprowadzić na naszą firmę koszty w wysokości od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro. Wierzcie mi, to mobilizuje do staranności. A ja jak widać, piszę to wszystko w godzinach pracy wlaśnie, ale tylko dlatego, że nie mam w domu na to czasu. W weekendy nigdy nas nie ma. Jeździmy w beskidy, albo nad jeziora, albo do lasu. Życie w końcu nabrało smaku. Pieknieje mi świat.

Tagi: marzenia
08:57, katesandra
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lipca 2009
Chastie.

Ostatni post wykasowałam-powód był taki,  że "przyjaciel" który to wylądował w szpitalu okazał się skończenie podłą kreaturą. Kiedy dowiedziałam się jakim kłamcą jest, jednego dnia pojechałam do jego domu i zwróciłam wszelkie rzeczy, które należały do niego, a były w moim posiadaniu ze względu na naszą współpracę (samochód itp.)
Nie ma jednak tego złego jak mówią :) Mam nową wspaniałą pracę, dostałam się na studia na wymarzony kierunek(dziennikarstwo, ze specjalizacją socjologia i PR), spotkałam-co chyba najważniejsze-kogoś z kim chciałabym być. Bez zbędnych negatywnych emocjonalnych bagaży.
Tuśka zakochana do granic możliwości w Juju, zresztą ostatnio kilka razy powiedziała do niego "tata" co wprawiło nas w ogromne zakłopotanie. Tłumaczenie, że ona już ma tatę, i tata nazywa się M nie pomagały.
Słuchajcie moi kochani! Jestem szczęśliwa. Tak p-o prostu. Przyszedł mój czas.
A oto miejsce w którym co jakiś czas spędzam weekendy:

 

Tagi: marzenia
14:56, katesandra
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 kwietnia 2009
Raj.

Przepraszam, ekhm ekhm... czy mógłby mi ktoś pożyczyć sto tysięcy? Chciałabym kupić kawałek Raju dla siebie.... Może powinnam zostawić nr konta? hmm...

Tagi: marzenia
12:00, katesandra
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 kwietnia 2009
Moje miejsce.

Znalazłam przez przypadek ogłoszenie sprzedaży domu. Zupełny przypadek. Weszłam na stronę i coś mnie ruszyło. Piszą, że do remontu, piszą cenę (niewielka jak na dom o pow powyżej 100m2)... przedwojenny. Biorę telefon, dzwonię. Pan mi tłumaczy, że ściany dobre,grube,z cegieł, ale podłogi do wymiany, i okna. Mówi, że jak chce go przerobić na taki XXI wieku to się nie da. Dzwonię do P, ładuję Tuśkę do samochodu i jedziemy we trójkę. Pan mówi mi przez telefon, że sąsiada wysłał, dom otwarty, mogę wejść i się rozejrzeć bez problemu. Czuję napięcie, zbliżamy się.. Przejechaliśmy obok "P!!!-piszczę- to on! to ten dom, zawracaj, idziemy!" Drewniana wiata uśmiecha się do mnie, wygrzana promianiami słońca. Widzę, że na poddaszu okno otwartę, buja się jakoś niepewnie. Kłodka na drzwiach z rozdziawioną paszczą uśmiecha się również, ale tak trochę dziwnie. Na początku nie wchodzimy, oglądamy podwórze. Zielono, jedno duże drzewo z zachęcającą, grubą gałęzią, widzę tam już huśtawkę. Tuśka bez skrępowania biega i ogląda krzaczki. Jest studnia, i wychodek-wiem co to znaczy,w dolmu nie ma wody i hydrauliki. Chwila prawdy, otwieramy drzwi. Dom pachnie starością, dokładnie tak samo jak dom mojego dziadka. Smutny ciemny korytarz, i drabina na poddasze, po bokach po dwie pary drzwi. W dwóch pokojach deski do wymiany, w dwóch innych w stanie świetnym, tylko je odrestaurować. Tak jak się spodziewałam nie ma wody, łazienki trzeba od podstaw. Kominy ciekną, dach cały do naprawy, to samo z podłogą poddasza czyli z sufitami parteru. Tynki trzeba go żywego zdzierać. Co mam Wam napisać? Zakochałam się, zakochałam się w tym domu bez opamiętania, chciałabym jechać tam zaraz, za chwile, rozłożyć materac na podłodze a od rana kuć ściany, jeść śniadanie na trawniku, umęczyć się solidnie! Płakać mi się chce. Nie wiem po co tam pojechałam. Jak sprzedam działkę to będę miała fundusze, problem polega na tym, że obecny właściciel chce się jej szybko pozbyć a ja nie mam tych durnych stu tysięcy złotych! Uwierzycie? Moje marzenia są warte sto tysięcy złotych i masę pracy. Znając życie ktoś sprzatnie mi go sprzed nosa jak tylko sprzedam działkę! Chyba założę fundację, np Fundacja Spełniania Marzeń, a moje marzenie będzie pierwsze w kolejce...
Front domuFront domu.

WiataBrama!!

OgródOgród

HustawkoweHuśtawkowe drzewo

KuchniaKuchnia.

Dwuskrzydłowe
Dwuskrzydłowe drzwi z kuchni do salonu...

salonSalon :)

sufit
Sufit w salonie :)

Tagi: marzenia
21:53, katesandra
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 października 2008
Sen.
Śniła mi się dziś miłość. Tak najzwyczajniej. Śnił mi się dotyk, dłonie muskające palcami wnętrze mojej dłoni, oddech na karku, spojrzenie skierowane do mnie wyłącznie, przepełnione wszystkim tym czego nie mam, co nie jest dla mnie, teraz... Wiem, że to była miłość, ponieważ mojemu śnieniu towarzyszył strach.Że się skończy, że zginie, przepadnie, że zostanę znowu sama, z pustką w sercu, z wyjałowioną duszą. I było mi tak ciepło, tak bardzo ciepło..

Za każym razem gdy jestem na zajęciach idę do niewielkiej cukierni w której można za złotówkę kupić ciasteczko z wróżbą. Z reguły kupuję dwa, tak na wszelki wypadek. Ostatnim razem odczytałam "daj się ponieść uczuciom" i "czas przyspieszyć".

A ja stoję w miejscu i śnię o miłości.
Tagi: marzenia
10:35, katesandra
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 września 2008
Mój dom cynamonem pachnie...
A tak, tak... Cynamonowy mam nastrój! Kiedy już udało mi się znaleźć wolną chwilę na tyle długą bym mogła dostrzec, że to już jesień, że liście spadają, że brązowo-złoto się robi.. zamarzyła mi się szarlotka i kompot z cynamonem!
Muszę Wam wyznać, że jesień ukochałam najbardziej ze wszystkich pór roku!Nieodmiennie kojarzy mi się z przyjemnym pośpiechem, z kieszeniami pełnymi kasztanów i dobrych chęci. Wstaję rano, za oknem mgła miesza się z pierwszym dymem z komina, porażająca świerzość poranka dodaje apetytu. Szarówka za oknem... Aż chce się wziąć w dłonie szklankę herbaty w sokiem malinowym, miodem lub cytryną. Gdy jesień w pełni, zawsze przypomina mi się tak ukochany przeze mnie zapach nowych książek, i drewnianych, cudownie zaostrzonych ołówków. Aż mam ochotę zatrzeć ręce do pracy!
Jeśli już napomknęłam o pracy to mam jej sporo. Ostatnie już wyjazdy służbowe przed listopadowymi targami, jeszcze tylko w tym tyg pojadę do Krakowa, przy okazji obkupię się troszkę, uzupełnię garderobę, upcham to w bagażniku razem z preclami i będę mogła zając się swoją nauką.Odetchnę w końcu.

Byłam zresztą w piątek w Czorsztynie i Zakopanym. Kocham góry! kocham te widoki, niepowtarzalne! Zamieszczę z czasem kilka zdjęć z tej jednodniowej wyprawy. Służbowej zresztą.

Choć humor mi dopisuje to chodzi za mną jesienna piosenka.

Tańczą liście... jesień już
złotem zdobi dni
Wrzesień w słońcu tuli mnie
pieści z całych sił ...
Deszcz scałował z moich warg
wspomnień słony smak
cierpki smak

( Ref: ) I tylko noce
tak nieprzytomnie dłużą się
noce
wciąż nazbyt piękne są
by przespać je ...

Nauczyłam się jak żyć
ze sobą sam na sam
Pod opieką swoich rąk
w trosce białych ścian
Oswoiłam myśli swe
przestały boleć mnie
dobrze jest
jak jest

( Ref: ) I tylko noce
tak nieprzytomnie dłużą się
noce
wciąż nazbyt piękne
by przespać je
noce
w otwarte oczy sypią sól
noce
całe z głodnych ust ...
Tagi: marzenia
18:55, katesandra
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 lipca 2008
Op. cz I
Rozmawiali o mazurach, bieszczadach, o swoich wyprawach, rodzinach, związkach.. Było naturalnie i swobodnie. Muzyka idealnie pasowała do chwili..
Co jakiś czas trącali się kolanami. Gdy przypalał jej papierosa palcami muskał jej palce, i trwało to zawsze chwilę za długo..
-A więc jak to jest..?-spytała. W lot pojął o co jej chodzi.
-Nie wiem-odparł-nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zawsze kobiety rzucały się na mnie zamin zdążyłem cokolwiek powiedzieć..(śmiech) A jak jest z tobą?
-Chyba niezbyt się na tym znam. Nie jestem zbyt biegła.. Nie bardzo wiem od czego zacząć..
-Może od tego..?-spytał świdrując ją wzrokiem.Przysunął ją do siebie, objął i pocałował.
-Chyba.. chyba zaczynam łapać o co chodzi- powiedziała i oddała mu pocałunek obejmując go w pasie nogami.
-Szybko się uczysz- odrzekł z uśmiechem. Wstał i zaniósł ja na łóżko, ściągając w międzyczasie jej bluzkę.
I nagle stało się tak jakby była Dżinem zaklętym w lampie, wystarczyło tylko potrzeć w odpowiednim miejscu, by odkryć w niej nowe pokłady energii, nowe siły, by naładowała akumulatory na długo..
Kochali się tak jakby już nigdy więcej mieli się nie spotkać, jakby to był ich pierwszy i ostatni raz, wykradziony, cudem się odnajdywali i spalali w jednym płomieniu, który zdawał się wciąż płonąć mocniej, jaśniej. Mogło to trwać 15min a mogło też całą noc, stracili poczucie czasu. Pierwszy raz w życiu czuła  że to jest właśnie to, że tak to powinno się odbywać.. Mieszanka papierosów, rozmowy i spojrzeń które przyciągały ich do siebie by wciąż na nowo dawać upust swoim żądzom. W pokoju było z milion stopni, a on nie miał dość, mógł robić to w kółko wciąz pożądając jej bardziej, zupełnie jakby z biegiem czasu nie tracił lecz zyskiwał siły.
Zaczęło już świtać. Powoli wracała jej świadomość mocno nadwyrężona przez ten taniec w ktorym kierowały nią zmysły. Przypomniała sobie o tym, że musi wrócić do domu, za kilka godzin przyjdzie jej wyłączyć ten okropny budzik, który zawsze dzwoni za wcześnie,bedzie musiała wstać do pracy, wziąć prysznic, zmyć z siebie tego mężczyznę..
"-I co dalej?"-pomyślała.
Tagi: marzenia
12:48, katesandra
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 lutego 2008
Kochaj mnie.
Jutro WIELKI DZIEŃ. Prawdopodobnie przeprowadzka.
Spakowałam już siebie. Dwa kartony z książkami. Torba z płytami analogowymi i zwykłymi cd. Jakaś kaseta-Toni Braxton "secrets", papiery, listy, pamiętniki. Półtorej torby ubrań. Oto JA.

Siedzę w kotłowni i palę, z dymem ulatują moje myśli, moje wiersze, opowiadania.. Listy..
Nie chcę zabierać tego ze sobą. Nie chcę żeby ktoś w tym grzebał. To jest we mnie, zapisane, wryte w serce.. Adrianowe listy.. Nie, tych nie spalę. Są pięknę w swej prostocie, w jasności jego myśli, w cieple jego uczuć, tak szczerych..


"Don't belive at anyone who told you "I LOVE YOU" but belive at anyone who say "LOVE ME""
love is a stage and every one of us play it and quits.
Tagi: marzenia
21:20, katesandra
Link Komentarze (1) »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog